Zakładki:
Chwalmy inność - blogi Innych
RSS
środa, 21 listopada 2007
Mały Książe

Niedawno powróciłem do tej cudownej książki. Jest jedną z moich ulubionych ;).

Życie może być tak różnie postrzegane. Wszystko zależy od tego jak je postrzegamy. Ja najbardziej lubię perspektywę Małego Księcia. Dzięki niej dostrzegamy to co ukryte dla oka. Tworzymy własny świat. Tak jak Amelia. Zwracamy uwagę na szczegóły. Drobiazgi. Odrealniamy się dla ogółu i urealniamy się dla siebie. 

Musimy jednak się pilnować by nie wydorośleć. Musimy pielęgnować w sobie dziecko. A wtedy nic nie będzie zwyczajne i pospolite.  

Bądźmy dziećmi! A gdy poznamy już wszystki życia tajemnice, będziemy mogli z niego zrezygnować i wybrać sie w podróż. Ja polecę na księżyc.  

16:11, silvan7
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 listopada 2007
poprawianie humoru

Leżąc w łóżeczku postanowiłem popracować nad poprawą swojego humoru. Nad akceptowaniem rzeczywistości. I wiecie co się wydarzyło? Usłyszałem jak moja babcia(mieszkam z babcią, mamą, psem i bratem) rozmawia przez Skype'a z moim wujkiem z Malty. On jest lekarzem. Babcia zrelacjonowała mu oczywiście że mnie od trzech dni boli głowa etc etc, no i wujek powiedział, że albo to nic, albo zapalenie opon mózgowych i że jutro obowiązkowo do lekarza (nie lubię chodzić do lekarzy...). Tak że humor mi się poprawił momentalnie ;). A ponieważ ja z biologii  nie jestem zbyt ogarnięty, poradziłem się wikipedii w swojej sprawie, a ona mi na to tak : "W ciągu jednego dnia od początku choroby może rozwinąć się ciężki stan, prowadzący do śpiączki i śmierci". Jak to przeczytałem to szczerze mówiąc mało się nie zaplułem kanapką którą akurat jadłem ze śmiechu....ludzie to mają wyobraźnię.

Abstrachując o małej dygresji o krótkości ludzkiego życia, wracam do sposobu napoprawę humoru. Wybieram się dziś z przyjaciółmi (sic! mam takowych :D) do Oparów Absurdu, pubu na Pradze. Opijemy imieninki i jeszcze parę okazji które na biegu się wymyśli i powrócę do domu jako młody bóg (no tyle że z zapaleniem opon mózgowych, ale nawet bogowie nie są idealni :P) 

12:51, silvan7
Link Dodaj komentarz »
"no i skończylo się rumakowanie"

Wczoraj miałem imieniny. Zastanawiałem się nawet dlaczego nie napisałaś. Ale jak to mówią, trudno-bywa. Bo przecież nie chodzi tu o głupie imieniny. Nie chodzi tu nawet o pamięć. Zawsze można zapomnieć. Tu chodzi o relacje. O to co nas łączy, względnie o to co nas nie łączy. Ale Ty tego nie rozumiesz. Ty, odległa o całą szerokość Wisły, myślisz. Tylko że o czymś innym. O czymś ważniejszym. Te problemy są Ci pewnie nawet wstrętne. Dlaczego? Bo mogłyby powodować poczucie winy. Dlatego lepiej nie myśleć o tym. Uciec jak najdalej i udawać że nic się nie stało. A fakt że po drodze wypuścisz z dłoni mały kamyczek, który tak chciał być blisko Ciebie?

Przecież są inne kamyczki.

10:25, silvan7
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 listopada 2007
Złudzenia

Są to pewne właściwości naszego umysłu (choć chyba można je rozpatrywać w kategoriach serca) które zdają się być niezwykle niebezpieczne.

-Skąd wynika to niebezpieczeństwo?

-Z nieświadomości. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego że powodują nami złudzenia. A w takiej nieświadomości zajść można naprawdę daleko. Problem natomiast polega na tym, że nie MY wybieramy wtedy kierunek marszu. Więc zamist gdzieś zajść, oddalamy się. Będąc pod ich władzą, opacznie interpretujemy rzeczywistość. Widzimy ją taką jaką chcielibyśmy widzieć, nie dostrzegamy oczywistych nieścisłości, które zdają się wtedy być nieistotne. Złudzenia takie są właściwe ludziom o lotnych umysłach i słabych charakterach. Takim którzy nie trzymają się kurczowo rzeczywistości. Są oni przez to bardziej otwarci na świat i jego piękno, lecz jednocześnie są bardziej podatni na wpływ złudzeń.

-Jak ustrzec się przed złudzeniami?

-A jak ustrzec się przed samym sobą? Trzeba by pokonać samego siebie. Wyjść poza własne ograniczenia i spojrzeć ponad to co pokazuje nam podświadomość. Jednak posiadanie książki kucharskiej nie czyni jeszcze kucharza. Ja tego nie potrafię. Nadal.

14:40, silvan7
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2007
Dlaczego blog?

Ponieważ poczułem dziś nieodpartą potrzebę napisania czegoś, a nie bardzo uśmiechało mi się marnować kartki na większe i mniejsze bzdury jakie się tu pojawią.

Skąd potrzeba pisania? Mógłbym powiedzieć że natchnęło mnie...że doznałem olśnienia "tak! będę pisał!". Prawda jest jednak znacznie bardziej trywialna...po prostu doznałem pewnego silnego uczucia, które musiało znaleźć gdzieś swoje ujście. Kiedy przeczytam to wszystko, uznam że to totalna głupota i dziecinada, ale, co przyznaję bez bicia, póki co sprawia mi to niejaką ulgę. I zajmuje umysł, który w danych cykrumstancjach nie może zostać powierzony samemu sobie.

 Prawdopodobnie stać się to miejsce może moim prywatnym konfesjonałem, gdyż jako osoba całkowicie anonimowa, nierozpoznawalna, niegdy nie zostanę osądząny persolanie. Co najwyżej jako jakiś tam "silvan". Ale cóż to znaczy? 

Właśnie przyszło mi na myśl, że tak naprawdę wystarczyłaby tylko odpowiednia ilość dystansu do samego siebie żeby to uwywnętrznić się ze swoją duszą personalnie. Jednak ja takiego dystansu do siebie nie mam. Jest to oczywiście pewna słabość charakteru. Ale kto mi zabroni być słabym w eterze? Pieprzę. Nikt. W prawdziwym życiu muszę grać. Muszę udawać. Być silny, odpowiedzialny, zawsze zrównoważony i opanowany. Ale rzeczywistość nie wygląda tak jednoznacznie. Prawda nie jest definiowalna i uniwerslana. 

Aha - ważna informacja. Mam psa. Mój wsiarz właśnie domaga się spaceru, więc, mam nadzieję, ciąg dalszy nastąpi. Zastanawiam się tylko czy będę pisał sam dla siebie, dla własnej ulgi, czy też kiedyś ktoś tu zbłądzi i to przeczyta? Naprawdę mnie to zastanawia. 

16:15, silvan7
Link Komentarze (1) »